Kolejna część mrocznych opowieści. Nieodgadnione i do końca niezbadane historie z Ziemi Szczycieńskiej. Znajdują się tu nieznanych do tej pory historie o marach, krzyżakach i o rozbójniku Sikorze.
V. Mary w stajni Dźwiersztyny, gm. Pasym,
O pojawieniu się mar w gospodarstwie świadczyły zaplecione warkocze na końskich grzywach, ogonach, zapewne kolejnej nocy odwiedziły te domostwo. Wizyty te powodowały że konie z rana zamiast wypoczęte po nocy były oblane potem i zmęczone, niezdolne do pracy. Obrona przed marami była nieskomplikowana, wystarczyło postawić przed stajnią siekierę, podobno ustawienie przed stajniaą ostrego metalowego przedmiotu je odstraszało.
VI. Krzyżak ze wzgórza Pasym,
Na Okrągłej Górze w Pasymiu swoje stada strzegli pastuszkowie. Jeden z nich był bardzo odważny i polecił swoim kamratom, aby go spuścili do szybu w górze. Kompani zrobili z uprzęży linę do której przymocowali śmiałka i powoli spuścili go do dziury w ziemi. Gdy pastuszek dotknął ziemi, zdjął uprzęż i zaczął odkrywać liczne tunele aż zgubił drogę powrotna. Błądząc między licznymi korytarzami natrafił na ogromne żelazne drzwi. Nie widząc innego wyjścia zapukał w nie. Drzwi się otworzyły a przed jego oczyma stanął dostojny rycerz, który zapytał się pastuszka o powód jego odwiedzin. Przerażony chłopak opowiedział rycerzowi jak tu trafił i zabłądził. Wspaniałomyślny rycerz obdarował chłopca złotem i odprowadził do szybu z którego pastuszek przybył. Kompani wyciągnęli śmiałka całego i zdrowego. Jego historia ośmieliła kolejnego pastuszka, który zamierzał tak jak jego kolega wejść do szybu, lecz jego celem było zdobycie pieniędzy. Pastuszkowie znów utworzyli sznur z uprzęży, przymocowali go i spuścili w mrok podziemnych korytarzy. Chłopak szukał wielkich żelaznych drzwi o których opowiadał mu poprzednik. Po pewnym czasie je odnalazł i niecierpliwy bogactwa jakie może dostać, zapukał. Jednak tym razem zamiast zacnego szlachcica chłopak zobaczył wściekłego rycerza, który toporem odrąbał mu głowę, resztę ciała rycerz przyczepił do uprzęży. Nieświadomi podziemnego zajścia kompani wyciągnęli część swojego towarzysza. Od tamtej pory żaden z pastuszków nie odważył się zejść w podziemne ciemności.
VII. O zbóju Sikorze Klon, gm. Rozogi,
Tereny nasze niegdyś otaczały bujne lasy, w których mieszkały liczne stworzenia. Takim piękny las, niedaleko miejscowości Klon zamieszkiwał pewien rozbójnik, który bogatym zabierał, a biednym dawał, a na imię miał Sikora. Pewnego dnia pewna kobieta wracając z Klonu rozpaczliwie łkała. Sikora zapytał dziewczę o powód jej płaczu. Niewiasta opowiedziała rozbójnikowi o swojej niedoli - jak szła na targ prowadząc krowę na sprzedaż, by móc spłacić długi wierzycielowi. Sikora podarował kobiecie tyle pieniędzy by mogła spłacić wierzyciela. Kobieta ucieszyła się że nie będzie musiała sprzedawać krowy i zadowolona wróciła do domu. Z kolei Sikora, nocą, udał się do Klonu,odszukał wierzyciela niewiasty i zabrał mu dużo więcej pieniędzy niż dał plączącej kobiecie. Sikora nadal prowadził rozbójniczy i hulaszczy tryb życia. Mieszkańcy Klonu w końcu przekonali się że jest on niegodziwcem i kłamcą. Został on raz postrzelony w prawe ramię, następnego razu w lewe i został zabity.
Opracowała Karolina Gronowska - LOT PS
na podstawie:
"Zebrał, przełożył i opracował Jerzy Marek Łapo"
Moja Biblioteka Mazurska
Dąbrówno 2007
ISBN 978-83-923991-5-5
Zdjecia T. Kordas
|